poniedziałek, 23 lipca 2012

Rozdział 12

Po powrocie z zoo w którym było naprawdę niesamowicie usiedliśmy wszyscy razem w ogrodzie. Siedzieliśmy sobie beztrosko w ogrodzie ja z Justinem na huśtawce ogrodowej a Alan bawił się na trawie.
-Ciepło dzisiaj jak nigdy- Powiedział do mnie Justin
-No jest 40 stopni w cieniu
-Mamo lozlożymy baseń ?-Skierował do mnie pytanie Alan
Może wam się wydawać dziwne że mój brat mi gada mamo ale małe dziecko po stracie matki mówi byle komu mama tą osobą byłam ja jako jego starsza siostra.Oczywiście jak Alan będzie starszy to powiem mu że ja jestem jego siostrą a matka zginęła.
-Kochanie ale teraz chcesz rozkładać basen? -Powiedziałam do małego
-Justin lozlożymy baseń ? - Tym razem pytanie było skierowane do Justina
-Pewnie. A pomożesz mi jak mężczyzna?
-Nio pewnie -Powiedział Alan łapiąc Justina za rękę
-Kocham cię- wyszeptał Justin z uśmiechem idąc z małym do garażu po basen.
Po 5 minutach wyszli Alan z mega uśmiechem na twarzy a Justin trzymając basen. Znaleźli odpowiednie miejsce na basen i zaczęli rozkładać gdy już rozłożyli basen Alan powiedział
-Tato idziemy do domciu po wodę? -Czy ja dobrze usłyszałam Alan powiedział do Justina tato? To było wyśmienite uczucie słysząc te słowa.
-To ty idź a ja pójdę na chwilkę do mamy-odpowiedział Justin
Mały poszedł do domu po węża ogrodowego a Justin podbiegł do mnie z wielkim uśmiechem na twarzy i powiedział
-On powiedział do mnie tato. Najszczęśliwszy dzień w moim życiu- usiadł obok mnie i mnie pocałował-Czuję się świetnie Kocham go jak własnego syna-tym razem poleciała mu łezka po policzku którą ja lekko wytarłam moja dłonią
-Justin cieszę się tak bardzo jak ty. Nie płacz kotku. - Powiedziałam przytulając go
-Kocham was- Powiedział i zobaczył że Alan idzie to podszedł do niego wziął go na ręce i dał buziaka w policzek katem spoglądając na mnie i puszczając mi oczko. Po 10 minutach Alan wskoczył wesoło do dużego basenu a mój chłopak wrócił do mnie. Usiadł i z uśmiechem patrzał na małego jak w basenie się bawi.
-Kocham go wiem że się powtarzam ale jak własnego syna tego uczucia nie da się opisać. Mały sprawia mi tyle radości.-Powiedział słodko Justin
-Cieszę się tato- Powiedziałam lekko się śmiejąc
-Musze to ogłosić na twitterze ze oficjalnie zostałem tatą
-Tak a później będzie miliony plotek
-i co z tego.- Powiedział Justin wyciągnął swojego i'phone załączył Twittera i napisał tweeta
"Oficjalnie zostałem tatą Alanka" Pokazał mi swój wpis. zaraz po tym zamknął twittera.
-Mam dla ciebie niespodziankę- Powiedział tajemniczo-Zamknij oczy - Zrobiłam to co chciał poczułam że bierze mnie na ręce zaczął biec nie wiem gdzie nagle chlast i jestem w basenie. Alan się śmiał a ja się wkurzyłam
-JUSTIN!!!!!!!!!!!!- wykrzyczałam  i zaczęłam za nim biec. Gdy go złapałam zaczęłam się do niego przytulać aby cała woda ze mnie była na nim, po kilki minutach tak się stało Justin był tak samo mokry jak ja .
-Ty wariacie- Powiedziałam lekko szturchając go w ramie.On w tym samym momencie objął mnie ramieniem.
-To na 3,4 wskakujemy razem do basenu? -powiedział z wielkim uśmiechem
-Okey- Powiedziałam i złapałam go za rękę krzycząc- 1, 2, 3, 4! TERA!- i we dwoje polecieliśmy do basenu. Wskoczyliśmy tak mocno że aż pochlapaliśmy Alana który zaraz po tym jak się wynurzyliśmy przypłynął do nas. Basen był głęboki więc Alan pływał w naramiennikach. Chwilę posiedzieliśmy w wodzie i wyszliśmy na huśtawkę z powrotem. Siedzieliśmy otuleni ręcznikiem.
-Mam pomysł maleńka
-Jaki? mam się bać?
-Może jutro pojechalibyśmy do mojego ojca go odwiedzić poznałabyś moje rodzeństwo, wiesz matkę już znasz to ojca też najwyższy czas poznać.
-No dobrze chętnie go poznam, Alan za pewnie się będzie cieszyć bo się pobawi z twoim rodzeństwem-powiedziałam i zawołałam Alan
- Wychodź mały już z wody. Widać że ci już zimno masz aż fioletowe usta z zimna.
-mamo ale ja jescie zostane -Powiedział
-Nie Alan wyjdź będzie jeszcze wiele okazji
-Nio dobse. - powiedział smutny a Justin poszedł po niego otulił go ręcznikiem i wziął na ręce. Oby dwoje usiedli na huśtawce i teraz byliśmy tam całą rodzinką
-Alan jutro jedziemy do taty Justina poznasz brata i siostrzyczkę Justina dobrze? -Zapytałam
-Oni są w twoim wieku - dodał Justin
-A tata ma rodzeństwo? -Zapytał
-No mam
-Dobse to moziemy pojechać -Zgodził się Alan posiedzieliśmy jeszcze chwilkę i weszliśmy do środka bo była godzina 20 i zazwyczaj o tej porze mały już spał. Zjedliśmy jeszcze kolację uspałam małego ,. Ja i Justin umyliśmy się i tez poszliśmy spać po męczącym dniu.
__________________________
Siemsko! <3 Jak wam się rozdział podoba? Ja już po wakacjach więc rozdziały będą codziennie dodawane :P PA :*

środa, 11 lipca 2012

Rozdział 11♥

Rano gdy się obudziłam Justin jeszcze słodko sobie spał, nie chciałam go obudzić więc cichutko wyślizgnęłam się spod jego ramion i poszłam do kuchni zrobić tym razem ja śniadanko.
Postanowiłam przygotować kanapki  z serem,pomidorem i ketchupem.
Na serze jednej z kanapek napisałam "Kocham Cię" Tak to właśnie jest kanapka dla Justina. Spodoba się? Oby!
Siedziałam sobie przy stole i czytałam dzisiejszą prasę. Koło godziny 9 do kuchni wszedł Just z Alanem na rękach
-No hej spiochy moje!- Powiedziałam witając oby dwóch buziakiem w policzek
-Hej, widzę że dzisiaj ty śniadanie zrobiłaś?- Powiedział Justin zasiadając z małym do stołu
-Taak. Tutaj  jest specjalna kanapka dla ciebie- dałam mu do ręki ją a on zrobił swoje maślane oczka i powiedział -Też cię kocham- po czym delikatnie pocałował mnie w kącik ust.

*Justin*

Między nami w końcu zaczęło znowu się układać. Brakowało mi jej. Brakowało bardzo tych wspólnych śniadań, zabaw z Alankiem i oczywiście małego tez mi brakowało tych uśmiechów ich w końcu to moja rodzina a Alan jest jak mój syn. 
-Justin... musimy porozmawiać - Powiedziała tajemniczo
-Taak?
-Bo nie wytłumaczyliśmy sobie co z tym sms-em. Najwyższy czas na to. - Powiedziała spokojnie. wtedy wiedziałem ze nie przyniesie to nic dobrego ale ta rozmowa była nieunikniona, prędzej czy później
-Znowu chcesz do tego wracać....- Powiedziałem zmieszany, nie chciałem teraz o tym mówic dopeiro co znowu wszystko było dobrze
-A kiedy masz zamiar do tego wrócić?...Ta rozmowa jest nam potrzebna...Nie unikniesz jej. no chyba że masz coś do ukrycia... boisz się czegoś? - Powiedziała ze złością
-Nie, nie mam nic do ukrycia niczego się nie boję .. nie chcę po prostu cię znowu stracić
-Trzeba było pomyśleć o tym wcześniej!
-Wracając do rozmowy....Ja naprawdę nie wiem od kogo był ten sms. Ktoś podpisał się "S" czyli nie chciał aby wiedzieliśmy kto to... na początek myślałem Selana w końcu to moja była dziewczyna, później że to jakaś psychofanka
-Ja od razu podejrzewałam Selene. Ale nie chcę jej osądzać, później myślałam też nad Jasmine może ona chce do ciebie wrócić i tym samym wrobić Selene. Nie wiem co o tym mysleć. Myslałam też nad treścią tego sms-a jak dla mnie to chodzi o ten teges że niby spaliście ze sobą a ty jak myślisz?
-Wiesz o Jasmine nie myślałem ale to może być ona. Ona taka jest wredna i podła. A o treści to tak samo myślałem. Możemy już o tym nie rozmawiać? Zapewniam ci że ani jedno słowo w tym sms-ie nie jest prawdziwe! Ja cię kocham i nigdy bym ci czegoś takiego nie zrobił!- Powiedziałem całując ją. Ona tylko skinęła głową i odwzajemniła pocałunek.
-Co dzisiaj robimy? -Zapytała sprzątając wraz ze mną po śniadaniu
-Hmm... ja dzisiaj mam dzień dla rodziny jak to powiedział Scooter więc może pójdziemy do zoo z małym?-Zaproponowałem rodzinne popołudnie
-Jak dla mnie super- Odpowiedziała.

*Vicki*

Po wspólnym sprzątaniu weszłam na chwilę na Twittera bo dawno tam nie zaglądałam dodałam tylko jednego tweeta "Rodzinny dzień <3 ". Później weszłam jeszcze na Facebooka nie było nic ciekawego więc wyłączyłam laptopa i postanowiłam zadzwonić do ojca ponieważ dzisiaj zrozumiałam że ludzie popełniają błędy ale później tego naprawdę żałują i trzeba ludziom wybaczać.Wybrałam numer ojca nacisnęłam zieloną słuchawkę i oczekiwałam aż odbierze...1 sygnał nic 2,3,4 dalej nic,,,7 o Odebrał!
-Hej tato to ja Vicki
-No hej. Tak wiem że to ty. Słuchaj córuś chciałbym porozmawiać ale teraz nie mogę jestem zajęty
-Taa znowu.
Powiedziałam i rozłączyłam się. Co on sobie nie myśli ? Ja dzwonię do niego chcę mu wybaczyć a ten nie ma czasu?! Chamskie! Teraz to na pewno mu nie wybaczę!
________________
Więc macie kolejny rozdział ^^ Mam nadzieję że wam się spodoba! Jeśli tak to skomentuj to nie wiele dla ciebie a dla mnie mnóstwo bo dodaje mi weny i chęć pisania! Czytasz-Komentujesz! @Bieeeberowa Branoc! pa :*

wtorek, 10 lipca 2012

Rozdział 10

Zauważyłam go....
Nie miałam ochoty teraz z nim rozmawiać więc zawróciłam i kierowałam się w kierunku domu.
-Zaczekaj...Proszę...Chcę ... ja chcę tylko porozmawiać- Powiedział smutnym głosem Justin. Ja zatrzymałam się odwróciłam się tak aby patrzeć mu prosto w twarz
-Po co?...Po co te starania? .... Myślisz że jedno przepraszam z twojej strony wszystko naprawi? .....Jeśli tak to jesteś w błędzie!Co myślisz że tak po prostu od tak ci wybaczę? Nigdy w życiu!-Zaczęłam krzyczeć nie zważając na Alana łzy spływały mi samowolnie po policzkach. Nie chciałam płakać przy nim ale to było niekontrolowane. Justin bez słowa po prostu do mnie podszedł mocno mnie przytulił i pocałował w czoło.
Nie chciałam tego ale nie umiałam też po prostu go odrzucić.... Nie wiem dlaczego... coś w środku nie pozwalało mi tego zrobić. Nie rzucałam się po prostu spokojnie położyłam głowę na jego ramieniu mocno go przytulając... trzymałam go mocno tak aby nikt mi go nie odebrał... Wiem że nikt by tutaj teraz nie przyszedł nie wziął go za rękę i po prostu tak mi  go wziął ale nie mogłam go puścić, nie kontrolowałam tego.
-Nie rób mi tego więcej...- Wyszeptałam dalej przytulając go
-Obiecuję... - Powiedział ?Justin całując lekko kącik moich ust.
Pocałunek trwał zaledwie 5 sekund ale był najlepszym pocałunkiem...szczerym. Brakowało mi tego.
Po 10 minutach spokojnie usiedliśmy na ławce, siedzieliśmy wtuleni w siebie... brakowało nam oboju siebie nawzajem. Justin lekko bawił się moim włosami ja zamknęłam oczy i mogłam spokojnie rozmyślac bez problemów.
-Tęskniłem za wami... Za tobą....Za Alankiem....-Powiedział cicho Justin spoglądając na Alana
-Ja też tęskniłam... Justin muszę ci coś powiedzieć. Wiem że może cię to lekko zdenerwować ale musiałam to zrobić...- Powiedziałam chodziło mi oczywiście o sprawę z Seleną. Justin był lekko zdezorientowany - Justin za nim ci to powiem chcę abyś wiedział... Mam nadzieję że po tym co usłyszysz spojrzysz jeszcze kiedyś na mnie tak jak teraz spoglądasz pełen miłości i tęsknoty a nie... pełen nienawiści. - Powiedziałam i wtuliłam się w niego jeszcze mocniej
-Więc o co chodzi ?- Zapytał trochę niespokojnie Just.
Opowiedziałam mu wszystko dokładnie Justin przez chwilkę siedział bez słowa jakby się nad czymś zastanawiał zaczynałam się bać.. ale po chwili chwycił moją twarz delikatnie swoimi dłońmi i po prostu banalnie mnie pocałował
-Rozumiem.- Powiedział krótko ale zrozumiale
-Dziękuję.. za to że dalej spoglądasz na mnie tak jak wcześniej. Kocham Cię! I bałam się że nigdy już ci tego nie powiem- I znowu się rozkleiłam...zrozumiałam że cholernie mi na nim zależy i że nie chcę go stracić!
-Też się bałem!  Bałem się jak nigdy dotąd... jak małe dziecko które zgubiło zabawkę i bało się że już jej nie odzyska. Nie płacz mała. Już jest okey, jestem tu przy tobie i Kocham cię- Powiedział Just lekko ocierając moje policzki mokre od łez.
Siedzieliśmy jeszcze tak przez chwilkę na ławce bez słów czasami po prostu milczenie jest lepsze niż tysiąc słów... Później gdy już oczy zamykały mi się same ze zmęczenia poszliśmy razem do domu Justina... Naszego domu. Położyłam się do łóżka wcześniej jeszcze poszłam się umyć, położyłam się i zaraz usnęłam Justina jeszcze nie było obok mnie ale niestety nie wytrzymałam ze zmęczenia i poszłam spać.
_________________
Więc kolejny rozdział gotowy *_* To jest 10 ^^ Słuchajcie mamy mało komentarzy :(
Następny rozdział=3 komentarze
Czytasz=Komentujesz


Rozdział 9

Byłam mocno podłamana tym, że znów wylądowałam pod jednym dachem z ojcem. Jednak nie miałam przecież  innego wyjścia. Nie zamieszkam na ulicy z małym dzieckiem ! Zaczęłam trochę rozpakowywać nasze rzeczy zastanawiając się co dalej.

Pomyślałam o Selenie z jakimś dziwnym spokojem i postanowiłam, że chyba ją odwiedzę. Zapytam dlaczego to zrobiła, po co i jaki ma w tym cel ? Czy ona w ogóle wie, że zniszczyła nasz związek... ?
Dziwiłam się sama sobie, że w mojej głowie nie ma ani jednego złego słowa na nią. Powinnam być przecież wściekła i wyklinać ją na każdym kroku.

Wyprawiłam siebie i Alana i wyszliśmy z domu. Była ładna pogoda więc zdecydowałam się na spacer. Zanim dotarliśmy do posesji Seleny mały już spał w wózku. Podeszłam do bramy i zadzwoniłam domofonem. Zdziwiłam się, że zamiast usłyszeć w głośniku pytanie w stylu ''Kto tam ? '' brama po prostu się otworzyła na oścież i mogłam swobodnie wejść na podjazd.
Jeszcze bardziej zdziwił mnie fakt, że zanim doszłam do drzwi wejściowych Selena już przed nimi stała i czekała na mnie.
Postawiłam wózek z małym gdzieś z boku żeby się nie obudził w razie wybuchnięcia jakiejś kłótni i podeszłam bliżej do Seleny.
Serce zaczęło mi trochę szybciej bić i nagle miałam pustkę w głowie. Przecież przez całą drogę do niej wiedziałam, co chcę jej powiedzieć ! Miałam ułożony cały dialog, a teraz pusto.
- Cześć... - to ona odezwała się pierwsza - Kogo jak kogo, ale Ciebie się tu najmniej spodziewałam.
- Eeerrrmmm... taak. Też bym nie pomyślała, że kiedyś tu zawitam. - wymamrotałam.
- W takim razie po co tu przyszłaś ? Tylko się sprężaj, bo właśnie szykowałam się na przyjęcie gości.
- Przeczytałam tego sms'a. - To zdanie wyleciało z moich ust z prędkością światła, nie chciałam jeszcze raz jej tego powtarzać więc miałam nadzieję, że wie o co mi chodzi. Jednak jej wyraz twarzy wskazywał na to, że nic nie rozumie.
- Tak, właśnie ! PRZECZYTAŁAM TEGO SMS'A, KTÓREGO WYSŁAŁAŚ JUSTIN' OWI! - powiedziałam, tym razem trochę głośniej i wyraźnie.
- Zaraz, zaraz ! Jakiego do cholerny sms'a ?! - Selena nadal nie rozumiała.
- Ohhh już nie udawaj głupiej. Obie wiemy o co chodzi ! - Oczy delikatnie mi się zaszkliły, ale za nic w świecie nie chciałam tu się rozpłakać !
- Na serio nie za bardzo rozumiem o czym do mnie mówisz. Wytłumacz mi...
- NIE ! To ty mi wytłumacz ! CO ZNACZY TAMTEN SMS ?! PO CO TO ROBISZ ? PO CO NISZCZYSZ MÓJ... NASZ! ZWIĄZEK ?! - starałam się nie krzyczeć żeby nie obudzić Alana. Poza tym Selena nadal wydawała się nie wiedzieć o co chodzi. Nie wiem czy tak genialnie grała niewiniątko, czy rzeczywiście nie rozumiała co do niej mówię. Przez kolejne kilkanaście minut starałam się z niej coś wyciągnąć jednak ona upierała się przy swoim.
- Jeśli okaże się, że to był sms od Ciebie to obiecuję Ci, że jeszcze tu wrócę. - rzuciłam przez ramię i z rezygnacją opuściłam to miejsce.
Byłam tak wściekła, że nie zauważyłam jak Alan się obudził. Wróciłam jak najszybciej do domu. Nakarmiłam małego i jeszcze raz to wszystko przemyślałam. Już miałam wybuchnąć płaczem, kiedy ojciec wszedł do domu. Nie miałam najmniejszej ochoty z nim obcować więc wyszłam z Alanem do parku.
Odruchowo szłam w miejsce szczególnie dla mnie ważne... Stanęłam jak wryta, kiedy go tam zobaczyłam.

~~~~~~~

Zostawcie komentarz, dodawajcie się do obserwujących. ;) Mam nadzieję, że się podoba. ~ @ewkaxoxo (tt)

poniedziałek, 9 lipca 2012

Rozdział 8

Włóczyłam się bezczynnie po całym domu w głowie cały czas miałam treść tego głupiego sms-a! Próbowałam to jakoś wyjaśnić że może to nie to o czym myślę ale nie dało się! Alan bawił się sam na podłodze nie miałam nawet siły się nim zając nie chciałam też dzwonić do mamy Justina. Usiadłam na kanapie załączyłam TV przewijałam tylko kanały pilotem nie umiałam się zdecydować. Nagle na jednym z kanałów leciał koncert Seleny wtedy łzy zaczęły mi spływać po policzkach zaczęłam krzyczeć na cały głos

-SELENA! TO ONA TO TA SZMATA! SELENA! W czym ona jest lepsza niż ja? W czym?-Teraz już płakałam bez opanowania. Alan spojrzał się na mnie podbiegł do mnie i mnie przytulił. Wzięłam go na ręce poszłam na górę spakowałam kilka rzeczy wzięłam jakąś malutką kartkę i długopis "NIE WYTRZYMAM TEGO DŁUŻEJ! WIEM CO BYŁO W SMSIE! Z NAMI KONIEC"  Wyszłam razem z Alanem z domu dalej cala we łzach nagle zaczęłam biec aby nie spotkać Justina dobiegłam do parku usiadłam bezczynnie na ławce Alan poszedł bawić się na trawie ja siedziałam i myślałam co robić dalej?

 Przecież ja nie mam dokąd iść ?  Chyba nie mam wyjścia wrócę do taty ;/ Nie jest mi to zbytnio na rękę ale cóż robię to tylko dla Alana. Wzięłam małego na ręce i poszłam do domu ojca.
Weszłam do domu w którym nikogo nie było dobrze że miałam jeszcze drugą parę kluczy. Poszłam prosto do swojego pokoju przechodząc przez kuchnię w głowie miałam obraz taty i tej młodszej kobiety czułam obrzydzenie  takie jak mam w tej chwili do Justina a nawet większe, dwie najważniejsze osoby w moim życiu tak bardzo mnie zraniły został mi tylko Alan. Weszłam do pokoju Alan zaraz poszedł spać ja położyłam się i znowu łzy same poleciały po moich policzkach w głowie miałam dwa zdania "Dziękuję za tą noc. To była najlepsze noc w mim życiu Twoja S." Jestem bezradna nie mam komu o moich problemach powiedzieć Mamy nie ma z ojcem nie mam zamiaru rozmawiać wszystko w jednej chwili się zwaliło. Wzięłam do ręki zdjęcie mamy łzy poleciały jeszcze bardziej Nie wiedziałam co będzie dalej bałam się nawet o tym myśleć. Przytuliłam zdjęcie matki, nagle poczułam wibracje w mojej lewej kieszeni spodni wzięłam do ręki telefon dzwonił do mnie Justin nie miałam zamiaru odbierać więc odrzuciłam połączenie zobaczyłam że dzwonił już 20 razy napisał tez kilka sms-y przeczytałam tylko jednego " Vicki proszę cię wybacz mi <3 Nie było żadnej nocy! To nie tak jak myślisz! To pewnie kolejna psychofanka która zdobyła mój numer! Kocham cię nad życie nigdy bym ci tego nie zrobił! <3 Kocham cię <3"
-Teraz mnie kocha?! Nie wierzę w żadne jego słowo! Nie dość że mnie zranił to jeszcze kłamie! Jak on mógł- Krzyczałam przez płacz! Nie wiem co nagle we mnie wstąpiło! W ręku cały czas trzymałam telefon z sms-em nie wytrzymałam rzuciłam telefonem o ścianę. Jestem bezradna. Wstałam podeszłam do telefonu był cały rozwalony nie dało już się go naprawić wzięłam go do ręki oparłam się o ścianę i zjechałam po niej na dół aż w końcu siedziałam na ziemi i dalej krzyczałam
-Czemu on mi to zrobił? Było mu ze mną źle?
Krzyczałam sama do siebie. Nagle do pokoju wszedł ojciec szybko wstałam z podłogi otarłam łzy i położyłam się na łóżku.
-Cześć córuś! Co ty tutaj robisz? -Zapytał tata siadając obok mnie na łóżku
-Jestem w domu nie widać?! W końcu to też mój dom! - odpowiedziałam wrednie nie miałam teraz ochoty na rozmowę z nim nie zapomniałam jeszcze tego co mi zrobił i pewnie kiedyś mu wybaczę ale nie teraz nie w tym czasie.
-Wiem że jesteś na mnie zła! Ale ja zerwałem kontakt z tą dziewczyną! Chcę teraz wszystko naprawić!
-Teraz naprawiać chcesz?! Tak czasem nie jest już za późno?! Trzeba było myśleć za nim przespałeś się z dziewczyną która mogłaby być moją koleżanką! - Wykrzyczałam mu prosto w twarz znowu we łzach -Wyjdź stąd! -Pokazałam palcem na drzwi
-Ale Vicki....
-Powiedziałam wyjdź- znowu wykrzyczałam mu a on wtedy postanowił odpuścić i wyszedł!
_______________
Rozdział 8 gotowy! Mam nadzieję że wam się podoba! :) Teraz kolej na Ewkę aby dodała rozdział! Nie wiem jak wy ale ja czekam z niecierpliwością! A jak wam się podoba ten rozdział?  Według mnie nie jest zły! Komentujcie! Dodałam też nową ankietę więc głosujcie! No i oczywiście dodawajcie się do obserwujących ! <3 Do zobaczenia <3 

Rozdział 7


 Stałam przez chwilę bez ruchu. Myślę, że nawet utraciłam 
na moment wszystkie czynności życiowe...
W głowie miałam pustkę a wokół mnie panowała tylko wielka cisza. To był ten rodzaj ciszy, który aż boli.
 Nie wiedziałam co myśleć. Spokojnie odłożyłam telefon jakby nigdy nic i zeszłam na śniadanie. Przez całą drogę z sypialni 
do kuchni nie docierało do mnie, co przed chwilą przeczytałam. Byłam kompletnie otępiała. 
 Dosiadłam się do stołu, przy którym siedzieli już chłopcy. 
- Dzień dobry piękna ! - Justin przywitał mnie soczystym buziakiem w policzek w tym samym czasie nakładając mi już coś 
na talerz. Wymusiłam lekki uśmiech. 
 Powoli odzyskiwałam zdolność myślenia: ''Dziękuję za tą noc...'' Za którą noc ? Kiedy ostatnio nie było go w domu na całą noc ? 
 Alan z szerokim uśmiechem na twarzy babrał się w swoim śniadaniu. Na chwilę się rozczuliłam ale myśli szybko wróciły. 
 ''Była to najlepsza noc w moim życiu...'' Która noc ? W czyim życiu ? Co sprawiło, że była najlepsza ? 
 Już chciałam coś wziąć do ust, kiedy poczułam, że coś blokuje 
mi przełyk. ''Byłeś wyśmienity...'' Był wyśmienity... 
Był wyśmienity ?! TWOJA S. ?! 
 Poczułam się jakby ktoś bardzo mocno kopnął mnie w żołądek. Poderwałam się z miejsca i jak najszybciej poleciałam w stronę toalety. 

 Obmywałam twarz lodowatą wodą mając w głowie cały czas ostatnie zdanie sms'a. Bałam się powiedzieć jej imię... Bałam się je nawet usłyszeć w swoich myślach. Do oczu zaczęły napływać mi łzy, 
kiedy poczułam na swoich biodrach dłonie Justina. Obrócił mnie powoli w swoją stronę i delikatnie przytulił. 
- Mam umówione spotkanie, ale zostanę z tobą w domu... - Nie wiem czy aż tak bardzo go teraz potrzebowałam. - Mogę zadzwonić po lekarza, jeśli bardzo źle się czujesz. 
Wzięłam głęboki wdech i spokojny wydech. 

- Nie musisz odwoływać spotkania. Idź... Chyba po prostu mam gorszy dzień. - mówiłam, jakbym na prawdę go nie potrzebowała 
w tym momencie. - Wyjdę z małym na spacer. Złapię trochę świeżego powietrza. - brnęłam dalej, ale potrzebowałam nad tym wszystkim trochę pomyśleć. Na spokojnie. 
- No dobrze... Ale w razie jakby się coś działo to dzwoń. - powiedział Justin. 
- Okeeey. - wymamrotałam i wtuliłam się mocniej w jego klatkę piersiową. Nie potrafiłam uwierzyć, że pewnej nocy mogła 
się w nią wtulać jakaś inna panna, a szczególnie ta cała S. 
od sms'a, której imię znałam, ale bałam się o nim teraz pomyśleć. 
- W takim razie widzimy się po południu, skarbie - Justin pocałował mnie delikatnie w skroń i uśmiechnął się delikatnie wychodząc z łazienki. 
Wzięłam zimny prysznic. Zrobiłam wszystko, co było w mojej mocy, by wyglądać jak człowiek. 

Powiem mu... Powiem mu, że przeczytałam tego cholernego sms'a 
i nie wiem co robić, co myśleć ! 
Ale jeszcze nie dzisiaj, jeszcze nie teraz... 

~~~~~~~~~
Tak, tak. Wiem, że jest inna czcionka i w ogóle. Mój pierwszy post na tym blogu, ale mam nadzieję, że się spodoba i właścicielka będzie chciała nawiązać ze mną stałą współpracę, haha ;) Nie zapomnijcie zostawić komentarza i dodawajcie się do obserwujących ! Krytyka też mile widziana, bo zawsze lepiej wiedzieć wcześniej jak robi się coś źle. ;) - @ewkaxoxo <-- na tt. xx

niedziela, 8 lipca 2012

Rozdział 6

Oglądaliśmy jakąś kreskówkę Justin mimo że ma 18 lat lubi nadal kreskówki, mi to wcale nie przeszkadzało. Siedzieliśmy w skupieniu nagle Justin dostał sms-a po przeczytaniu go zrobił dziwną i zdezorientowaną minę był troche jakby taki inny
-Justin co się stało? Od kogo ten sms ? -Zapytałam
-Eee...a to nic takiego sms od Scooter'a. Zwykły sms nie martw się wracajmy dalej do oglądania -Wierzyłam Justinowi bo musiałam ale albo to nie był sms od Scoota albo było w nim coś nie zbyt miłego. Nie mówiłam nic więcej Justinowi oglądałam dalej. Wieczorem razem z Justinem gdy Alan bawił się pisaliśmy listę gości na roczek Alanka. Wyszło nam ogólnie 54 osoby wraz niestety z moim ojcem ;/ Zaprosiłam go tylko z powodu Alana. Wypisaliśmy razem zaproszenia do wszystkich gości. Całe przyjęcie odbędzie się tutaj w willi Justina jako że ona jest WIELKA!
-Gotowe- Powiedział Juistin gdy już wszystkie zaproszenia były przygotowane
-Tak gotowe! teraz możemy iść spać! Ty idź pierwszy się umyć a ja za ten czas uśpię małego-powiedziałam biorąc Alana na rączki
-Nie nie nie... To ty idziesz się pierwsza myć a ja go usypiam i przyszykuję nam łóżko maleńka - Powiedział Justin całując mnie w czoło
-Okey. Justin Dziękuję za wszystko co dla mnie robisz-  Powiedziałam i dałam mu całusa później kolejnego i kolejnego jak zawsze Justin wolał jednego a dłuższego więc przyciągnął mnie do siebie i namiętnie mnie pocałował. Gdy się  umyłam i wróciłam Justin z Alanem spali u nas na łóżku.   Alana położyłam do jego łóżeczka a Justina obudziłam
-Justin wstawaj idź się umyć  i wtedy możesz iść spać
-A co nie chcesz spać z spoconym Justinem? -Zapytał z lekkim uśmiechem dalej leżąc
-A żebyś wiedział! Wstawaj! - Powiedziałam i zaczęłam go łaskotać wtedy on wstał dał mi buziaka powiedział-Kocham Cię!- i poszedł się umyć. Gdy wrócił ja czekałam  już na niego w łóżku. Justin położył się bok mnie i wtedy postanowiłam zapytać go jeszcze raz o tego dziwnego sms-a którym się tak zmartwił
-Justin może teraz mi powiesz od kogo i  co było w tym smsie który dostałeś rankiem? -Zapytałam wtulając się w Justina
-Jak już mówiłem był to Scoot takie tam głupoty! Nic takiego- Dalej nie usłyszałam konkretnej odpowiedzi no ale cóż postanowiłam zostawić tą sprawę w spokoju i zaufać po prostu Justinowi.
Rano gdy wstałam Justina nie było obok mnie na łóżku gdzie wcześniej on leżał była położona karteczka "Jestem na dole i czekam razem z twoim braciszkiem ze śniadaniem. Pamiętaj Kocham Cię" Po przeczytaniu tego na twarzy ukazał mi się duży uśmiech. Justin dostał sms-a od swojej mamy więc postanowiłam go odczytać ale zamiast sms-a od mamy nieświadomie odczytałam wczorajszego sms-a którego Justin dostał byłam bardzo zdziwiona widząc co jest w jego treści "Dziękuję za tą noc :** Była to najlepsza noc w moim życiu :** Byłeś wyśmienity :** Dziękuję :** Twoja S. ♥"
_________
Siemsko! Wiem że dawno nie pisałam ale teraz to nadrobię mam  nadzieję że rozdział wam się podoba! :) Mam dla was dobrą wiadomość, Rozdziały będą teraz częściej bo mamy nową autorkę na blogu która od jutra zaczyna pisać razem ze mną! Nazywa się ona Ewa MA 17 lat znamy się z Twittera (jej twitter to @ewkaxoxo) Mam nadzieję że jesteście zadowoleni :)  Rozdział dedykuję