wtorek, 10 lipca 2012

Rozdział 9

Byłam mocno podłamana tym, że znów wylądowałam pod jednym dachem z ojcem. Jednak nie miałam przecież  innego wyjścia. Nie zamieszkam na ulicy z małym dzieckiem ! Zaczęłam trochę rozpakowywać nasze rzeczy zastanawiając się co dalej.

Pomyślałam o Selenie z jakimś dziwnym spokojem i postanowiłam, że chyba ją odwiedzę. Zapytam dlaczego to zrobiła, po co i jaki ma w tym cel ? Czy ona w ogóle wie, że zniszczyła nasz związek... ?
Dziwiłam się sama sobie, że w mojej głowie nie ma ani jednego złego słowa na nią. Powinnam być przecież wściekła i wyklinać ją na każdym kroku.

Wyprawiłam siebie i Alana i wyszliśmy z domu. Była ładna pogoda więc zdecydowałam się na spacer. Zanim dotarliśmy do posesji Seleny mały już spał w wózku. Podeszłam do bramy i zadzwoniłam domofonem. Zdziwiłam się, że zamiast usłyszeć w głośniku pytanie w stylu ''Kto tam ? '' brama po prostu się otworzyła na oścież i mogłam swobodnie wejść na podjazd.
Jeszcze bardziej zdziwił mnie fakt, że zanim doszłam do drzwi wejściowych Selena już przed nimi stała i czekała na mnie.
Postawiłam wózek z małym gdzieś z boku żeby się nie obudził w razie wybuchnięcia jakiejś kłótni i podeszłam bliżej do Seleny.
Serce zaczęło mi trochę szybciej bić i nagle miałam pustkę w głowie. Przecież przez całą drogę do niej wiedziałam, co chcę jej powiedzieć ! Miałam ułożony cały dialog, a teraz pusto.
- Cześć... - to ona odezwała się pierwsza - Kogo jak kogo, ale Ciebie się tu najmniej spodziewałam.
- Eeerrrmmm... taak. Też bym nie pomyślała, że kiedyś tu zawitam. - wymamrotałam.
- W takim razie po co tu przyszłaś ? Tylko się sprężaj, bo właśnie szykowałam się na przyjęcie gości.
- Przeczytałam tego sms'a. - To zdanie wyleciało z moich ust z prędkością światła, nie chciałam jeszcze raz jej tego powtarzać więc miałam nadzieję, że wie o co mi chodzi. Jednak jej wyraz twarzy wskazywał na to, że nic nie rozumie.
- Tak, właśnie ! PRZECZYTAŁAM TEGO SMS'A, KTÓREGO WYSŁAŁAŚ JUSTIN' OWI! - powiedziałam, tym razem trochę głośniej i wyraźnie.
- Zaraz, zaraz ! Jakiego do cholerny sms'a ?! - Selena nadal nie rozumiała.
- Ohhh już nie udawaj głupiej. Obie wiemy o co chodzi ! - Oczy delikatnie mi się zaszkliły, ale za nic w świecie nie chciałam tu się rozpłakać !
- Na serio nie za bardzo rozumiem o czym do mnie mówisz. Wytłumacz mi...
- NIE ! To ty mi wytłumacz ! CO ZNACZY TAMTEN SMS ?! PO CO TO ROBISZ ? PO CO NISZCZYSZ MÓJ... NASZ! ZWIĄZEK ?! - starałam się nie krzyczeć żeby nie obudzić Alana. Poza tym Selena nadal wydawała się nie wiedzieć o co chodzi. Nie wiem czy tak genialnie grała niewiniątko, czy rzeczywiście nie rozumiała co do niej mówię. Przez kolejne kilkanaście minut starałam się z niej coś wyciągnąć jednak ona upierała się przy swoim.
- Jeśli okaże się, że to był sms od Ciebie to obiecuję Ci, że jeszcze tu wrócę. - rzuciłam przez ramię i z rezygnacją opuściłam to miejsce.
Byłam tak wściekła, że nie zauważyłam jak Alan się obudził. Wróciłam jak najszybciej do domu. Nakarmiłam małego i jeszcze raz to wszystko przemyślałam. Już miałam wybuchnąć płaczem, kiedy ojciec wszedł do domu. Nie miałam najmniejszej ochoty z nim obcować więc wyszłam z Alanem do parku.
Odruchowo szłam w miejsce szczególnie dla mnie ważne... Stanęłam jak wryta, kiedy go tam zobaczyłam.

~~~~~~~

Zostawcie komentarz, dodawajcie się do obserwujących. ;) Mam nadzieję, że się podoba. ~ @ewkaxoxo (tt)

1 komentarz: