poniedziałek, 9 lipca 2012

Rozdział 7


 Stałam przez chwilę bez ruchu. Myślę, że nawet utraciłam 
na moment wszystkie czynności życiowe...
W głowie miałam pustkę a wokół mnie panowała tylko wielka cisza. To był ten rodzaj ciszy, który aż boli.
 Nie wiedziałam co myśleć. Spokojnie odłożyłam telefon jakby nigdy nic i zeszłam na śniadanie. Przez całą drogę z sypialni 
do kuchni nie docierało do mnie, co przed chwilą przeczytałam. Byłam kompletnie otępiała. 
 Dosiadłam się do stołu, przy którym siedzieli już chłopcy. 
- Dzień dobry piękna ! - Justin przywitał mnie soczystym buziakiem w policzek w tym samym czasie nakładając mi już coś 
na talerz. Wymusiłam lekki uśmiech. 
 Powoli odzyskiwałam zdolność myślenia: ''Dziękuję za tą noc...'' Za którą noc ? Kiedy ostatnio nie było go w domu na całą noc ? 
 Alan z szerokim uśmiechem na twarzy babrał się w swoim śniadaniu. Na chwilę się rozczuliłam ale myśli szybko wróciły. 
 ''Była to najlepsza noc w moim życiu...'' Która noc ? W czyim życiu ? Co sprawiło, że była najlepsza ? 
 Już chciałam coś wziąć do ust, kiedy poczułam, że coś blokuje 
mi przełyk. ''Byłeś wyśmienity...'' Był wyśmienity... 
Był wyśmienity ?! TWOJA S. ?! 
 Poczułam się jakby ktoś bardzo mocno kopnął mnie w żołądek. Poderwałam się z miejsca i jak najszybciej poleciałam w stronę toalety. 

 Obmywałam twarz lodowatą wodą mając w głowie cały czas ostatnie zdanie sms'a. Bałam się powiedzieć jej imię... Bałam się je nawet usłyszeć w swoich myślach. Do oczu zaczęły napływać mi łzy, 
kiedy poczułam na swoich biodrach dłonie Justina. Obrócił mnie powoli w swoją stronę i delikatnie przytulił. 
- Mam umówione spotkanie, ale zostanę z tobą w domu... - Nie wiem czy aż tak bardzo go teraz potrzebowałam. - Mogę zadzwonić po lekarza, jeśli bardzo źle się czujesz. 
Wzięłam głęboki wdech i spokojny wydech. 

- Nie musisz odwoływać spotkania. Idź... Chyba po prostu mam gorszy dzień. - mówiłam, jakbym na prawdę go nie potrzebowała 
w tym momencie. - Wyjdę z małym na spacer. Złapię trochę świeżego powietrza. - brnęłam dalej, ale potrzebowałam nad tym wszystkim trochę pomyśleć. Na spokojnie. 
- No dobrze... Ale w razie jakby się coś działo to dzwoń. - powiedział Justin. 
- Okeeey. - wymamrotałam i wtuliłam się mocniej w jego klatkę piersiową. Nie potrafiłam uwierzyć, że pewnej nocy mogła 
się w nią wtulać jakaś inna panna, a szczególnie ta cała S. 
od sms'a, której imię znałam, ale bałam się o nim teraz pomyśleć. 
- W takim razie widzimy się po południu, skarbie - Justin pocałował mnie delikatnie w skroń i uśmiechnął się delikatnie wychodząc z łazienki. 
Wzięłam zimny prysznic. Zrobiłam wszystko, co było w mojej mocy, by wyglądać jak człowiek. 

Powiem mu... Powiem mu, że przeczytałam tego cholernego sms'a 
i nie wiem co robić, co myśleć ! 
Ale jeszcze nie dzisiaj, jeszcze nie teraz... 

~~~~~~~~~
Tak, tak. Wiem, że jest inna czcionka i w ogóle. Mój pierwszy post na tym blogu, ale mam nadzieję, że się spodoba i właścicielka będzie chciała nawiązać ze mną stałą współpracę, haha ;) Nie zapomnijcie zostawić komentarza i dodawajcie się do obserwujących ! Krytyka też mile widziana, bo zawsze lepiej wiedzieć wcześniej jak robi się coś źle. ;) - @ewkaxoxo <-- na tt. xx

2 komentarze:

  1. Mój ulubiony rozdział umc umc no może poza 1 :D kiedy dalsza część?

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha umc umc Dalsza część dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń